Gandhi żołnierz pokoju

Gandhi żołnierz pokoju

 

 

     Marzył o zegarku na złotym łańcuszku i nienagannie skrojonym surducie, które miały upodobnić go do sahiba – brytyjskiego kolonizatora Indii. Chorobliwa nieśmiałość odbierała mu głos w czasie wystąpień publicznych. Był surowym mężem i nieobecnym ojcem. Mahatma Gandhi, bo o nim mowa, odkrywa swoje oblicza, nieznane dla większości czytelników, w książce José Frechesa.

Gandhi żołnierz pokoju

 

 

     Marzył o zegarku na złotym łańcuszku i nienagannie skrojonym surducie, które miały upodobnić go do sahiba – brytyjskiego kolonizatora Indii. Chorobliwa nieśmiałość odbierała mu głos w czasie wystąpień publicznych. Był surowym mężem i nieobecnym ojcem. Mahatma Gandhi, bo o nim mowa, odkrywa swoje oblicza, nieznane dla większości czytelników, w książce José Frechesa.

     Gandhi, jestem żołnierzem pokoju. Pierwszy tom historii życia duchowego przywódcy Hindusów zaskakuje formą. Nie jest to klasyczna biografia. Dostajemy do ręki powieść, która przykuwa uwagę i nie pozwala przerwać lektury. José Freches po mistrzowsku, małymi krokami, kreśli przed czytelnikiem obraz wielkiego męża stanu. Pokazuje kolejno przyjaciół i wrogów, którzy wywarli wpływ na Gandhiego. Towarzyszymy Mohanii od momentu narodzin. Chłopak od najmłodszych lat jest rozdarty pomiędzy religijną matką a chorobliwie ambitnym ojcem.

     Nie jest pewien drogi, którą obiera. Buntuje się przeciwko niezrozumiałym i niesprawiedliwym zasadom panującym w kastowym społeczeństwie indyjskim. W pierwszych latach życia żywi niechęć do ojca, który w porównaniu ze świątobliwą matką wydaje mu się uosobieniem wszelkich ludzkich słabości. To Putlibai uczy go przykazań kodeksu dźinizmu, w tym najważniejszej, piątej zasady, ahimsy, w myśl której nie wolno krzywdzić żadnych istot żywych. Lecz gdy ojciec podupada na zdrowiu odnajduje więź łączącą go ze starym Karamćandem Gandhim. Te wczesne lekcje zaowocują kiedyś sformułowaniem satjagrahy – walki o prawa obywatelskie bez stosowania przemocy. Jesteśmy świadkami spotkań nastoletniego Mohandasa z przyjacielem brata Śejchem Mehtabem – muzułmaninem.

     Gandhi jest zauroczony kompanem Lakszmidasa, który łamie wszelkie zasady – pali, pije. Chłopak namawia Mahatmę do skosztowania mięsa, a nawet prowadzi do domu publicznego! Dowiadujemy się także o pierwszych upokorzeniach na tle rasowym jakich doświadcza w afrykańskim Natalu. Wszystkie te wydarzenia, jak cegiełki, powoli budują i wzmacniają człowieka, który za kilkanaście lat stanie na czele narodu hinduskiego. „Gandhi. Jestem żołnierzem pokoju” to nie tylko wnikliwy zapis dziejów charyzmatycznego Hindusa od momentu narodzin do powrotu do Indii z Afryki Południowej w wieku 45 lat. To także uniwersalne studium dorastania człowieka, tworzenia systemu wartości i przekonań, przechodzenia prób i weryfikowania swoich opinii. Sam Mahatma Gandhi poprawia mnie na stronach książki francuskiego pisarza. „(..)uważam, że wcale się nie zmieniamy. Zarówno noworodek, jak i starzec na progu śmierci mają tę samą duszę, to samo ciało. Zmienia się tylko spojrzenie na świat, na innych i na siebie.” – stwierdza w rozmowie z przyjacielem sethem Dadą Abdullą. Każdy z nas może odnaleźć na stronach tej książki scenę zbieżną ze swoimi własnymi doświadczeniami.

     Czy w młodości nigdy nie wahaliśmy się którą drogę obrać, w czyje przekonania uwierzyć, jakich zasad bronić? Jakichkolwiek wyborów nie dokonaliśmy, zawsze warto pamiętać o aforyzmie z tekstu religijnego Bhagawadgity, który przytacza Gandhi w krótkiej rozmowie z młodym notariuszem. „Lepiej spełniać własne zadanie, nawet nieudolnie, niż wykonywać cudzą pracę, choćby doskonale”. Gandhi wybrał własną drogę i odegrał swoją życiową rolę znakomicie. Spod pióra autora Jedwabnej cesarzowej (2000 rok, Albatros) wyszła kolejna wspaniała książka, która powinna znaleźć się na półce każdego amatora literatury. Oprócz Francji i Polski biografia Mahatmy Gandhiego ukazała się także w Rumunii i Hiszpanii.

 

źródło: psz.pl – recenzja Tomasz Konieczny